pozostałe marki
Relacja z podróży

Witam wszystkich, którzy wybierają sie do Bułgarii własnym samochodem.

Poniżej wprowadziłem opis naszej wyprawy do Słonecznego Brzegu.

Załoga: Ania i Paweł + Kuba(12), Filip(8) i Wojtek(6)

Samochód: VW Caravelle T5 , wersja Long, TD 1.9 (130 KM) - 7 osobowy

Dodatkowy ekwipunek: 5 rowerów górskich (4 na bagażniku tylnym i 1 w środku)

Trasa: Poznań (Puszczykowo) - Czechy, Słowacja, Węgry, Serbia, Bułgaria.

  1. Wyjeżdżamy z Puszczykowa (Poznań) ok 16:00 w 4 osoby i docieramy do Dzierżoniowa, gdzie odbieramy naszego piątego pasażera Kubę. Tam tez nocujemy u rodziny. W Dzierżoniowie tankuję T5
  2. Rano o 7:15 wyjeżdżamy. Kierujemy się przez Kłodzko na Boboszów i dalej na Brno. Idzie nieźle i o 8:50 jesteśmy na granicy czeskiej.
  3. Po ok. 1h jazdy docieramy do miejscowości Sumprek, gdzie zaczyna się droga szybkiego ruchu. Uwaga trzeba kupić viniete (my kupujemy za 350 KCS na 30 dni)
  4. Dalej lecimy z Brna na Bratysławie (kolejna vinieta na Słowacji też ok. 335 Koron - kupiona jeszcze w Czechach)
  5. Jedziemy cały czas autostradami, ale ich jakość w Czechach pozostawia wiele do życzenia. Na Słowacji wygląda to znacznie lepiej.
  6. 12:15 dojeżdżamy do granicy SLO/HUN, kupujemy winietę za 20 € (1 mies.)
  7. Jedziemy autostradą przez całe Węgry, ale jest spory ruch. Prędkość ok. 80 km/h
  8. Stajemy na stacji i tankujemy
  9. Godz. 16:40 jesteśmy na granicy z Unią - HUN/SER. Duża kolejka samochodów. Wszystkie na tablicach niemieckich, szwajcarskich i austriackich, ale w środku sami Turcy lub Bałkany. Zaczyna się chaos i przepychanka (w końcu koniec Europy).
  10. Koszmarek. Jest 18:20. Przekraczamy w końcu granicę. Przed nami sprawdzano wiele samochodów - bagażnik, dokumenty. Pytanie celnika do nas: z Polski? Tak - odpowiadamy. Celnik oddaje paszporty nie sprawdzając i życzy miłej podróży. No i tak powinno być.
  11. Zaraz za granicą w miejscowości Palić wyznaczyliśmy sobie postój na nocleg. Bez problemu dojeżdżamy do miejscowości o godz. 18:40 i znajdujemy fajny pensjonat. "Vila Aleksandar", ul. Ribarska 10. www.vilaalexandar.co.rs
  12. Bierzemy nocleg na nasza piąteczkę wraz ze śniadaniem za 40 €. Warunki bardzo dobre. Pokój z klimą. Samo Palić jest przepięknym kurortem położonym nad jeziorem.
  13. Rano 17. lipca godz. 8:00 startujemy z hotelu. Kierunek na południe. Droga jednopasmowa, ale wszyscy jada ok. 120 km/h. Drugi pas autostrady w wiecznej budowie. Jedzie się całkiem dobrze. Po drodze mijamy pola słoneczników. Pięknie.
  14. Po ok. 100 km mijamy pierwszą bramkę. 3,50 €. Za bramkami już autostrada. Droga płaska jak stół. Jedynie przełom Dunaju łamie trochę monotonię.
  15. O 9:45 dojeżdżamy do kolejnej bramki. Duży korek na jakieś 20 min. opłata 2,5 €
  16. Wjeżdżamy do Belgradu. Autostrada się kończy. Jedziemy dwupasmówką przez miasto. Jest 10:30
  17. Po wyjeździe z Belgradu dalej autostrada i ok. 13:00 mamy kolejną bramkę na zjeździe przed Niś. Opłata 7,50€
  18. Po drodze jeszcze zrobiliśmy przerwę na jedzenie i tankowanie.
  19. Po zjeździe na kierunek Sofia/Istambul prawie pusto. Wszyscy pognali w kierunku Grecji. Robimy przerwę.
  20. Kończy się autostrada. Jedziemy w sznurku przez góry, ale nie jest źle. Wszyscy jadą równo 80-90 km/h.
  21. Jest 15:30 Dojeżdżamy do granicy SER/BUL. Jest kolejka, ale porządek dużo lepszy niż na granicy HUN/SER.
  22. Wjazd do Bułgarii ok. 16:00. Na granicy znów miła niespodzianka. Pozytywna reakcja na tablice polskie. Kupuję 2 winiety 2 x 7 dni za 16 €
  23. Kierujemy się trasą E 80 na Sofię. Nie ma autostrady, ale droga szeroka i mały ruch.
  24. Przejazd przez Sofię utrudniony ze względu na brak obwodnicy. Drogi w samym mieści bardzo zniszczone, ale jedzie się bezpiecznie. Jedziemy drogą E 79 na południe w kierunku Dupnicy.
  25. Zaskoczenie. Za Sofią autostrada. Nowiuteńka na odcinku ok. 50km Dalej zwężenie drogi do jednopasmowej, ale jedzie się naprawdę szybko.
  26. Należy pamiętać, że po przekroczeniu granicy Bułgarskiej zmienia się również czas + 1 h (kolejne czasy i tak podaję wg czasu polskiego).
  27. O 19:00 wjeżdżamy do Riły. Szukamy w ciemno noclegu. Znajdujemy hotel Orbita. Wielka komunistyczna bryła. Warunki dobre, ale nie polecamy. Cena 44 € bez śniadania. Obsługa typowo bułgarska.
  28. 18 lipca. Jedziemy rano o 8:00 do Monastyru Rilskiego położonego wysoko w górach jakieś 20 km od Riły.
  29. Droga wąska i kręta. Po ok. 0,5 h dojeżdżamy do Monastyru. Parking przed 6 lv. Przepiękna budowla położona w kotlinie pomiędzy wysokimi górami. Wstęp do środka wolny.
  30. W drodze powrotnej kupujemy czarny miód robiony z górskich sosen. Niesamowity smak - cos jak cukierki "halsy". 1L = 10 lv.
  31. Robimy postój w jednym z wielu zajazdów i kempingów. Tu warto zatrzymać się na nocleg. 50 lv za 2 os ze śniadaniem, ale warunki fajne i nad potokiem.
  32. Jedziemy z powrotem w kierunku Sofii i dalej na Burgas.
  33. Na wylocie z Sofii przerwa na tankowanie i McDonalda.
  34. Obwodnica Sofii kiepska. Są miejsca w klasie autostrady, ale mało. Reszta koszmarek.
  35. W końcu o 12:45 wjeżdżamy na autostradę A1 na Płovdiw i tniemy kolejne 180 km.
  36. Kolejna miła niespodzianka. Autostrada jest już przedłużona do samej Starej Zagory i oszczędzamy dzięki temu jakieś 25 min (GPS)
  37. Wjeżdżamy na drogę krajową w kierunku Burgas. W przeciwną stronę sznur samochodów. Jest niedziela po południu, więc wszyscy wracają do stolicy. Jedzie się ciężko. Brak możliwości wyprzedzania. Mijamy chyba z 7 patroli policji.
  38. Ok. 50km przed Burgas znów miłe zaskoczenie. Wjeżdżamy na nową autostradę. Nie ma jej na moim GPS. Więc dociskam T5 i wjeżdżam do samego Burgas. Super. Dalej już na I rondzie w lewo i na Nessebar/Słoneczny Brzeg.
  39. Ok. 18:30 Dojeżdżamy do hotelu. Waaaakacje!!!!



Zaufali nam: