pozostałe marki
W krainie elfów i troli

„…Islandia jest jednym z najdziwniejszych krajów, jakich doświadczyłam, a podróżuję sporo. To prawdziwa lodowa wyspa, pełna spokoju, magii, ciszy i niczym niezmąconego trwania w wieczności. Człowiek czuje tam prawdziwą potęgę natury, stoi z nią twarzą w twarz i dostrzega nie tylko jej piękno ale i ogrom. Miejsce pełne ciszy, która wypełnia Ciebie całego i masz wrażenie, że świat nagle przestał istnieć. Niesamowite uczucie…

Oprócz tej ciszy i spokoju, na Islandii jest co robić. To nie jest wyspa smutna i chociaż według statystyk europejskich jest tam największy procent ludzi z depresją, to byłam bardzo zdziwiona tym, co zastałam na miejscu. Myślałam, że Islandia, wyspa lodu, wyspa Wikingów, to kraina ludzi zimnych i zdystansowanych. Nic bardziej mylnego!!! Ludzie są tam cudowni! Bardzo pomocni, życzliwi, uśmiechnięci, ciepli i wrażliwi. To faktycznie naród twardy i silny, ale do tego wszystkiego delikatny i bardzo serdeczny. Cudownie móc przebywać wśród takich ludzi. Aż dziwne, że w miejscu tak zimnym ludzi mogą być tacy gorący.

Historia wyspy jest ciekawa, barwna i nieskomplikowana. Głównie Islandczycy walczyli z warunkami klimatycznymi, wulkanami, mrozem i surowością terenu .Ciekawostką jest, że właśnie tu zebrał się pierwszy europejski Parlament, który działa od dziś.

Okolica, którą podążałam pod banderą TSO, była wyjątkowa… To niesamowity, pełen majestatycznego spokoju krajobraz, który zachwycił mnie i który zachowam w pamięci na zawsze.

Atrakcji mnóstwo! Można pojechać uroczymi, islandzkimi kucami po Lodowej Dolnie, poszusować nartami po lodowcu, pojeździć jeepami 4x4 w naprawdę głębokim śniegu, spróbować prawdziwej islandzkiej wódki Brennivin na Czarnej Plaży, zobaczyć wybuchające z ziemi gejzery, wspiąć się na wulkan, podpatrzeć wieloryby, które wyskakują z wody pokazując swoje ogromne płetwy, wejść za wodny welon wodospadu, pogrzać się i natrzeć naturalnymi mikroelementami w Blue Lagoon, jedynym tego typu miejscu na świecie. Na mnie jednak największe wrażenie zrobiła jazda skuterami po lodowcu. Dwa razy po 20 minut szybkiej jazdy w dwie osoby na skuterze, po lodowym bezkresie, było tym, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Ubrana w specjalny skafander, dobrze zabezpieczona przed upadkiem i zimnem, wydawało się, że nie jadę a szybuję nad skutą lodem ziemią. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się na chwilę i nigdy w życiu nie pomyślałabym, że biel może mieć tyle odcieni. Uderzyła mnie też cisza, która aż bolała, niesamowity spokój i bezkres aż po horyzont.

Islandia pełna jest niespodzianek. Wspaniała kuchnia, bazująca na rybach i baraninie, która jest tu przysmakiem. Islandzka baranina jest wyborna, smakuje, jak nigdzie indziej. Podobno Islandczycy wieszają mięso nad ogniem z owczego łajna, aby mięso jak najbardziej było przesycone smakiem sobie właściwym. Dorsz, raki – to prawdziwe smakołyki, a rekin, którego przed podaniem zakopuje się na długie miesiące w ziemi, aby mięso skruszało poddane procesom gnilnym, ma smak… dość kontrowersyjny. Podobnie jak zapach – polecam tylko odważnym. Na deser Skyr – rodzaj białego sera, bardzo kalorycznego, tłustawego i pożywnego. Możemy łączyć Skyr z owocami, dżemem lub spożyć bez niczego. Naprawdę – wyborny w smaku! Uwaga na kawę, jest tu wyjątkowo mocna!!! A gdy chcemy zrobić mieszkańcowi Islandii przyjemność, kupmy mu w prezencie Prince Polo. To tutaj prawdziwy rarytas!!! Można je wszędzie kupić, ale ceny są bardzo wysokie i mieszkańcy wyspy mogą się w nasz popularny batoni,k zaopatrzyć raz na jakiś czas.

Na deser zachowałam ciekawostkę. Nie wiem, czy zdajecie sobie Państwo sprawę, że Islandię zamieszkują nie tylko ludzie. Znalazły tu miejsce całe mnóstwa innych ludów. Żyją tu Elfy, które skrywają się we wnętrzach gór, są i Trolle. Trolle islandzkie są duże, mają do 4 metrów wysokości i żyją w górach. Mamy tu i Krasnoludy, które są maleńkie i mieszkają wśród skał. Ten Mały Ludek (isl. „Smafolk”) dla mieszkańca wyspy widoczny jest wszędzie: w kształcie góry, w kształcie górskiej doliny, pięknym kształcie małej skały. Islandczycy z przyjemnością i szacunkiem dzielą się wyspą, pamiętając kto zamieszkiwał ją pierwszy… Gdy ktoś zagubi coś cennego, wiadomo, że to Skrzat spłatał psikusa i schował cenną rzecz. Prosi się wtedy Skrzata, aby oddał co nie należy do niego, a cenny przedmiot nagle się znajduje. Wydaje się to Państwu śmieszne? A nie powinno. Islandczycy na tyle poważnie podchodzą do swoich sag i legend, że nie ingerują w tereny zamieszkane przez pierwotnych mieszkańców wyspy. Główna droga z Reykjaviku do Selfoss, nagle skręca z niewyjaśnionych powodów. Zdaje się, że dzieje się tak po to, aby uniknąć wzgórza Elfów. Nawet dzisiaj ulice miast omijają wzgórza Elfów i skały Krasnali. Doświadczenie przeszłości nauczyły Islandczyków, że próby budowania na siedzibach „Smáfolk” nie zdają się na nic. Buldożery zawiodą, młoty popękają. Nic nie zdoła zniszczyć takiej siedziby. Więc lepiej ją okrążyć.

Polecam Państwu Islandię, polecam ją z Grupą TSO, gdyż poznałam to miejsce dzięki wiedzy i bardzo dobremu przygotowaniu załogi tej Firmy. Islandia zostanie we mnie na zawsze.

Dziękuję Grupie TSO.”

Joanna, 26 lat, uczestniczka wyjazdu na Islandię w 2007 roku.

Zaufali nam: